
Luźny wpis bardzo z archiwum, ale nadal mający pewną wartość:
Wczoraj byłam w Instytucie Pozytywnej Seksualności na fascynującym spotkaniu z Luną Mierzewicz. Mówiła o wielu ciekawych rzeczach. Ze mną zarezonowały najbardziej dwie: archetypy kobiece i przepływ energii seksualnej.
Kobiece archetypy
Luna wskazała trzy obecne w naszej kulturze archetypach kobiet: seksualnie zależnej od innych dziewicy bądź dziwce (tak, Luna widzi w tych dwóch z pozoru różnych postaciach wiele cech wspólnych), matronie, której nic nie wypada i bogini/królowej, która może wszystko i niczego nie musi, jest sama dla siebie i ma w dupie jakieś stereotypy czy nakazy kulturowe.
Było to bardzo inspirujące i słuchając, zastanawiałam się, do którego archetypu jest mi najbliżej. Wyszło mi, że jestem ciekawym połączeniem częściowo zależnej seksualnie dziwki z robię-co-chcę boginią. Dziewicy ani matrony u siebie nie dostrzegłam – i chwała mi za to. Zwłaszcza za brak cech matrony. Gdybym kiedyś się w nią przeistoczyła, proszę, niech mnie ktoś walnie patelnią przez łeb, bo mam alergie na te wszystkie dwudziestoparoletnie i niewiele starsze kobiety, które nagle wyszły za mąż i już im nie wypada tego czy śmego (bo co powie mąż? a inni?!), więc przeistaczają się w nudne do bólu Stateczne Żony.
Energia seksualna musi płynąć
Wywód Luny, połączony z wywodzącymi się z tantry ćwiczeniami oddechu, dotyczył też naszego podejścia do ciała, a w szczególności do brzucha, który jest naszym drugim mózgiem.
Luna podkreślała mocno, że energia seksualna w ciele musi płynąć, więc jeśli wciągamy mocno brzuch, żeby wyglądać lepiej, to stawiamy tej energii tamę i nie doświadczymy przyjemności. Brzmi to z pozoru naiwnie, ale ileż to kobiet blokuje się na seksualne spełnienie, bo w tej pozycji wisi im brzuch, a w tej to widać fałdkę, a w ogóle to są o dwa kilogramy za grube, żeby w ogóle miały prawo podobać się innym. Dramat.
Złapałam się, że ostatnio też w to wpadam, więc przydał mi się ten otrzeźwiający prysznic.
Tak więc – żadnego wciągania brzucha, a jeśli ktoś mi będzie wypominał delikatne zaokrąglenie, to ja go na siłę w łóżku trzymać nie będę. Niech se kupi lalkę.
***
Jeśli jeszcze nie kojarzycie Instytutu Pozytywnej Seksualności, to koniecznie przejrzyjcie jego wydarzenia na Facebooku (klik!). Są warsztaty dla laików i dla specjalistów, a także cotygodniowe spotkania poświęcone różnym aspektom ludzkiej cielesności, płciowości i seksualności. Za tydzień w czwartek też coś powinno być.




Rozwalił mnie opis dwudziestoparoletnich Statecznych Żon. Głównie dlatego, że do tej pory kandydatka na matronę dla mnie się tak od czterdziestki zaczynała.