• Bemowo, Warszawa
  • Online (Google Meet)
  • +48 720 22 00 77
  • kaja@wygrywki.pl

Czy w depresji zimowej przydaje się lampa antydepresyjna?

Inspirująca grafika. Girlboss, przedsiębiorcza kobieta, siedzi przy biurku i prowadzi biznes online.

Sezonowe zaburzenia nastroju (SAD), czyli swojska (hm, hm) depresja zimowa to utrapienie wielu pacjentów i ich rodzin oraz psychiatrów. Apogeum obniżonego nastroju wypada zwykle na listopad, bo w grudniu są Święta, a potem dzień się wydłuża, ale są też ludzie, którzy najgorzej znoszą przedwiośnie. Jak z tym żyć?

Depresja sezonowa – rozwiązania

Tak jak w przypadku wielu innych zaburzeń psychicznych, kiedy nie dajesz sobie rady z problemami, farmakoterapia to najlepsze rozwiązanie. I tak jak w przypadku właściwie każdego zaburzenia psychicznego – nie jest to jedyne rozwiązanie. Istnieje szereg pozafarmakologicznych metod, które – wdrożone – pomagają nam się czuć lepiej i sprawniej radzić sobie z codziennymi wyzwaniami.

W przypadku sezonowych zaburzeń nastroju jednym z najczęściej wskazywanych rozwiązań jest fototerapia, czyli terapia światłem. Zapalone wszystkie lampy w domu, wymiana świetlówek na mocniejsze, świeczki, solarium, wyjście na spacer w ciągu dnia (mimo wszystko jest jaśniej niż w domu)… i oczywiście ONA. Lampa antydepresyjna.

O lampach antydepresyjnych, które imitują światło słoneczne, słyszałam bardzo dużo od wielu lat. Że działają. Że nie działają. Że pomagają. Że to wyciąganie pieniędzy. Że za drogie. Że warto. Że nie warto. Itd., itp.

Jak wyglądają moje własne doświadczenia z lampami antydepresyjnymi?

Ponieważ moja choroba afektywna dwubiegunowa lubi się z depresją sezonową, od września do marca średnia mojego nastroju i poziomu energii oraz motywacji do działania spada na łeb, na szyję. Wrzesień jest jeszcze jako taki, październik to już przygnębienie na całego (czasami stany mieszane), a w listopadzie zaczyna się regularna depresja i ratunku pani doktor, chyba trzeba zwiększyć dawki…!

No i któregoś roku miałam tego dosyć. Postanowiłam na własną rękę przekonać się, czy lampa antydepresyjna coś zmieni i poprosiłam Urodzinową Wróżkę o prezent. I tak w drugiej połowie listopada do mojego domu trafiła lampa, model BEURER TL 45.

BEURER TL 45 to model powoli wycofywany na rzecz nowocześniejszych. Te dwa lata temu był niezbyt droga jak na ten produkt, ale nie z tych najtańszych – kosztował około 400-500 zł. Jako pierwszy w swojej półce cenowej miał do zaoferowania trzy różne barwy światła światła służące do regulacji rytmu dobowego:

  • terapeutyczną (zimne, najjaśniejsze światło, 6500 K – imituje światło południowe),
  • aktywną (światło neutralne, 5000 K – imituje światło przedpołudniowe i sprzyja pracy w skupieniu)
  • relaksującą (bardzo ciepłe, przygaszone światło 3000 K, na wieczór i do wypoczywania).

Przy ChAD to rozróżnienie jest bardzo ważne, ponieważ zbyt długie naświetlanie się intensywnymi dawkami światła może zanadto wybić nastrój w górę, do hipomanii i wyżej.

Natężenie światła w odległości około 20 centymetrów wynosi 10 000 luksów.

Mam ją dwa lata, czyli aktualnie trwa trzeci sezon jesienno-zimowy z lampą. Równocześnie jest to trzeci sezon, kiedy depresja zimowa daje mi żyć.

Przypadek? Nie sądzę.

Breuer TL 45 - recenzja lampy antydepresyjnej. Zdjęcie producenta

Jak na mnie działa lampa antydepresyjna

Moja lampa stoi na biurku koło laptopa i drugiego monitora od września do marca i służy mi niemal codziennie.

Efekty, które zauważyłam, to:

  • podwyższenie nastroju z szorującego pod dnie do obniżonego
  • zwiększenie aktywności z zerowej do nawet trochę produktywnej
  • zmniejszenie senności
  • poprawa koncentracji
  • nieporównanie mniej myśli rezygnacyjnych i samobójczych

Lampa poprawia mi nastrój praktycznie natychmiast, a dodatkowo efekt utrzymuje się przez jakiś czas. Nie jest więc tak, że czuję się dobrze tylko wtedy, kiedy świeci, a jak wyłączę, to wracam do poziomu startowego. Mogę też spędzić kilka dni bez korzystania z niej i nadal jest OK.

Uwagi dla początkujących

Światło jest bardzo intensywne. Na początku przygody z lampą zdarzają się bóle głowy. Pamiętam, że w instrukcji do lampy (którą już dawno wyrzuciłam, a może tylko zgubiłam) była instrukcja, co z tym zrobić.

Fajnie jest postawić lampę te 20 cm przed przed sobą, włączyć, zamknąć oczy i słuchać w tym czasie nastrajającej pogodnie muzyki. Przed powiekami jest bardzo jasno.

Czasami stosuję lampę jako zwykłą lampę, to znaczy włączam ją i robię coś w pomieszczeniu, które nawet w dzień staje się wtedy o wiele jaśniejsze. Zastrzeżenie: nie wiem, czy wolno tak robić. Sprawdź.

Można zakryć ekran kartką papieru do drukarki, wtedy światło jest dużo mniej intensywne.

Można postawić lampę koło łóżka i włączać ją sobie do wybudzania się.

TL;DR – LAMPA DZIAŁA

Autentycznie czuję się znacznie lepiej. Polecam jako wsparcie do farmakoterapii, a jeśli po prostu masz lekko obniżony nastrój i lekarz nie widzi wskazań do antydepresantów – zapewne wystarczy Ci sama.

Zdjęcie pochodzi ze strony producenta.

Tags

Share

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

    Other posts