O Wygrywkach

Przeciwnikiem Wygrywek jest bezradność.

Dlaczego ona, a nie patriarchat, kapitalizm czy inne zło współczesnego świata? Cóż, jestem praktyczna. Patriarchat istnieje i wkurza mnie codziennie. Kapitalizm produkuje nierówności, których nikt rozsądny nie broni. Ale to nie z nimi walczę na tej stronie, bo żadnego z nich nie pokonamy do najbliższego piątku.

(Z bezradnością też będzie trochę pracy. Ale jest to bardziej realistyczny cel).

Jak wygląda bezradność?

Bezradność ma dwie twarze, jedną wredniejszą od drugiej.

Pierwsza mówi: nic nie mogę zrobić. Wszystko już zostało przesądzone. Zostaje mi rozumieć, czemu jest tak, jak jest. Moje życie jest wypadkową okoliczności i tyle.

  • Doświadczałam przemocy w rodzinie, więc jestem DDA, mam cPTSD i zdezorganizowany styl przywiązania. Zawsze będę reagować tak jak teraz.
  • Ktoś mnie zgwałcił, więc do końca życia będę mieć flashbacki z traumy i uraz do mężczyzn.
  • Jestem osobą z niepełnosprawnością, więc pozostanę bezradna i zależna od innych.

Druga jest groźniejsza, bo przebrana za świadomość: skoro urodziłam się nieuprzywilejowana, to jestem nieuprzywilejowana na zawsze, choćbym zmieniła w swoim życiu wszystko.

  • Skoro jestem autystką, to każda nowa umiejętność społeczna będzie maskowaniem i utratą siebie.
  • Skoro mam traumę, to najpierw muszę ją przepracować do końca, a dopiero potem żyć.
  • Skoro mam trudności w byciu w związku, to muszę chodzić na terapię przez kilka lat, zanim się zaangażuję w jakiekolwiek relacje.

To są narracje, które brzmią jak troska i współczucie, ale działają jak kajdany. Na szczęście można je zdjąć.

Rzeczywistość MA znaczenie. Ale Ty też!

TAK, nie wybierałaś kart, które dostałaś. Część z nich jest fatalna i nie ma żadnej narracji, która by to naprawiła.

A jednak grasz tymi, które masz. I wiesz co? Można się nauczyć grać nimi lepiej.

To cała filozofia tego miejsca. Reszta to szczegóły techniczne.

Co tu robię?

Demaskuję

Biorę mechanizm, który steruje Twoim życiem po cichu – normę społeczną, schemat relacyjny, mit psychologiczny, sposób, w jaki działa Twój mózg albo Twoje konto – i wykładam na stół. Rzecz nazwana przestaje rządzić po kryjomu.

Uzbrajam

Nazwanie problemu jest dopiero połową roboty, choć w internecie zwykle uchodzi za całość. Druga połowa to pytanie: i co teraz. Odpowiadam narzędziami – z psychologii, z komunikacji, z zarządzania pieniędzmi, z organizacji pracy, z technologii, z negocjacji – z tego, co po prostu działa.

Uruchamiam do działania

Regularnie zachęcam Cię do wykonania kolejnego kroku. Małego. Osiągalnego jeszcze dzisiaj albo w tym tygodniu. Małym. Wykonalnym dzisiaj albo w tym tygodniu. Bo od czytania o zmianie nie zmienia się nic – to jest ta sama pułapka, co dziesięć lat terapii bez wyprowadzki z toksycznego domu.

Czym Wygrywki NIE są?

Nie są o pozytywnym myśleniu. Myślenie nie zmienia faktów, zmienia najwyżej to, co z nimi robisz.

Nie są o kobiecej energii. Jest w porządku, tylko ja bardziej działam w tej drugiej.

Nie są o byciu wystarczającą. Jako człowiek najpewniej jesteś w porządku. To nie znaczy, że masz zasoby, których potrzebujesz – a jak nie masz, to trzeba je zdobyć, nie afirmować.

Nie są o siostrzeństwie. Mam za dużo przeżyć z kobietami, żeby sprzedawać Ci ideę, w którą sama nie wierzę.

Nie są o motywacji. Lubię narzędzia coachingowe i czasem ich używam, ale gardzę hasłem, że możesz wszystko, wystarczy chcieć. Nie możesz wszystkiego i chcenie to najmniejsza część roboty.

Nie są o niekończącej się analizie własnych emocji.

I nie są przeciwko terapii. Terapia bywa konieczna i sama z niej korzystałam. Jestem przeciwko przekonaniu, że terapia załatwia sprawę. Można latami rozumieć swoje schematy, tkwiąc w środowisku, pracy albo zależności finansowej, które te schematy codziennie odnawiają. Czasem trzeba wziąć dupę w troki i zmienić okoliczności – a w tym niewiele nurtów pomaga skutecznie.

Samoświadomość jest tylko pierwszym z wielu środków do celu. Nie kryjówką.

Co to znaczy wygrywać? (tutaj)

Nie chodzi o pokonywanie innych ludzi. Nie chodzi o prestiż, nie chodzi o milion. Nic do nich nie mam, ale nie o nich piszę.

Wygrywa ta, która:

  • przestała żyć cudzym scenariuszem,
  • nie daje sobie wejść na głowę,
  • nie potrzebuje aprobaty wszystkich, ale liczy się z uczuciami ludzi, którzy na to zapracowali,
  • działa mimo strachu. Która uczy się nowego zamiast zamykać się w zdaniu, że taka już jest,
  • przegrała, wróciła do punktu wyjścia, zrobiła dwa kroki w tył – a potem i tak wstała i spróbowała jeszcze raz. To cała tajemnica sukcesu (niezbyt efektowna, prawda?).

Życie to nie tylko emocje. To system naczyń połączonych

Psychika jest tylko jednym z wielu elementów. Obok niej stoją: relacje, zdrowie, pieniądze, środowisko, praca, neurobiologia, kompetencje, organizacja, przypadek i system społeczny. Ruszasz jeden element – przesuwają się również pozostałe.

Dlatego nie jestem specjalistką w jednej wąskiej niszy. Nie da się rozwiązać problemu z granicami w pracy, ignorując fakt, że nie masz oszczędności nawet na jeden miesiąc. Nie da się pracować nad wyjściem z depresji i stanów lękowych, nie patrząc na to, z kim mieszkasz.

Życie jest za to trochę jak RPG

Rozwijasz postać, ale masz ograniczoną ilość punktów do rozdania i nie możesz rozwijać się równie mocno w każdym kierunku. Nie będziesz jednocześnie najlepsza we wszystkich rolach, jakie są dostępne w Twojej grze. Zdarza się też, że zbudowałaś postać pod coś, co przestało być Ci potrzebne. Czasem trzeba odpuścić misję poboczną, bo nie masz na nią zasobów. Czasem będziesz zmuszona ustąpić, rozwinąć swoją postać i wrócić do tego samego bossa później, silniejsza i z lepszym ekwipunkiem. A kiedy już wygrasz z bossem – wcale nie jest łatwiej, bo wchodzisz na nowy level, z nowymi misjami i z nowym bossem (choć stare potwory są dla Ciebie łatwiejsze do pokonywania).

Infantylne? Może trochę. Ale za to uczciwie wyjaśnia złożoność życia.

Skąd biorę narzędzia do pracy?

Z żadnej pojedynczej szkoły. Najbliżej mi do myślenia charakterystycznego dla terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach (TSR), której zarys poznałam w praktyce, wspierając w telefonie zaufania osoby doświadczające przemocy w rodzinie (nie, to nie jest coś, w czym się teraz specjalizuję).

Nurt TSR nie pyta: dlaczego jesteś taka, jaka jesteś. Zadaje zupełnie inne pytania: co Ci przeszkadza, jak wyglądałoby Twoje życie, gdyby tego nie było, i jaki pierwszy krok Cię tam przybliża. Zadaje też inne ważne pytania: w czym jesteś skuteczna, co zadziałało wcześniej i co nigdy nie działa tak jak oczekujesz.,

Ale to tylko inspiracja. Jedna z wielu. Lubię też takie rzeczy jak praca z przekonaniami, narzędzia do organizacji swojego czasu, używanie kart wyroczni i Tarota, żeby odblokować podświadome skojarzenia związane z obecną sytuacją, model PLISSIT (o nim kiedyś na pewno opowiem więcej) itp, itd.

Co możesz zrobić teraz?

Przeczytaj coś. Potem zrób z tego jedną rzecz.

Albo zapisz się na newsletter, żeby nic Ci nie umknęło.