Dziennik Coachingowy. 365 pytań od Twojego coacha – recenzja po latach

151

Pierwszą wersję tego tekstu napisałam kilka lat temu, krótko po zakupie Dziennika Coachingowego – i choć moje tempo życia oraz styl pracy z rozwojem zmieniły się od tamtej pory, nadal wracam do tego doświadczenia z sympatią. Jeśli jesteś na etapie szukania rytuałów, które wspierają Cię w codzienności – może Ci się przydać.

„Dziennik Coachingowy” Kamili Rowińskiej kupiłam dwa miesiące po tym, jak pierwszy raz usłyszałam jej przemówienie podczas dużego eventu motywacyjnego – Życie bez ograniczeń 2. Siedziałam wśród tłumu kobiet, a na scenie stała charyzmatyczna, konkretna liderka – Kamila, która opowiadała o swoich trudnych doświadczeniach, które zaprowadziły ją na tę scenę. Mówiła z taką jasnością, że poczułam poruszenie.

Wróciłam do domu z kilkoma jej książkami i tajemniczym zestawem czterech zeszytów, który okazał się właśnie „Dziennikiem Coachingowym”.

A potem wydarzyło się coś niespodziewanego

Zazwyczaj mam tak: kupuję coś, robię to przez dwa dni na 200%, a potem zapominam, że w ogóle istnieje. Ale „Dziennik” jakoś się we mnie zakotwiczył na dużo dłuższy czas. Może dlatego, że:

  • ćwiczenia są krótkie, konkretne, a jednocześnie dają do myślenia,
  • codzienna praktyka jest oparta na pytaniach, które zmuszają do spotkania się ze sobą, a nie tylko do planowania celów,
  • forma zeszytowa – papier i długopis – pozwala naprawdę się zatrzymać.

Wciąż go nie wypełniałam idealnie dzień po dniu – bo życie to nie Excel – ale wracałam do niego regularnie. Stał się dla mnie osobistym rytuałem, który nie wymaga perfekcji, ale zachęca do refleksji. Finalnie nigdy nie dokończyłam pracy z „Dziennikiem”, ale to, co zrobiłam, dużo mi dało.

✦ Co znajdziesz w środku?

Na każdy dzień: jedno ćwiczenie albo powtarzające się: zapisywanie celów, afirmacje, dziennik wdzięczności.

Proste? Teoretycznie.

W praktyce: czasem trzeba pomyśleć naprawdę szczerze. Nad swoimi wartościami. Przyzwyczajeniami. Nad tym, kim się stajesz.

Dziennik prowadzony jest tak, że nie zaczynasz od „zrób plan na pięć lat”, tylko krok po kroku uczysz się języka swojej codzienności. W kolejnych częściach pojawiają się tematy produktywności i planowania – ale nie jest to podejście „wstań o 5 rano albo jesteś przegrywem”. Raczej: znajdź swój rytm, znajdź swoje priorytety.

Co mi dał?

Stał się częścią dnia, którą chciałam dla siebie zatrzymać.

Pomógł mi zauważać, co działa, a nie tylko to, co „jeszcze nie ogarnęłam”.

Zebrał wiele drobnych rzeczy, za które byłam wdzięczna – i był jak ładowarka do wewnętrznej baterii, kiedy ją traciłam.

Pokazał mi, że rozwój to nie sprint, tylko spotkanie – i że można rozwijać się też z łagodnością.

Z perspektywy czasu: to był dobry zakup. Nawet jeśli teraz pracuję już inaczej, z inną intencją i narzędziami, pamiętam, że „Dziennik” był czymś, co mnie zatrzymało w dobrym momencie życia.

Jeśli jesteś na początku drogi…

…albo po prostu szukasz jakiegoś konkretnego wsparcia – a nie masz ochoty robić miliona kursów czy czytać opasłych podręczników rozwoju osobistego – to może być coś dla Ciebie. Szczególnie jeśli:

  • lubisz pracę na papierze (nie wszystko da się zrobić w Notion),
  • potrzebujesz prostej struktury, która Cię nie przytłoczy,
  • jesteś gotowa poświęcić 10 minut dziennie na siebie (wiem, że czasami nawet tyle to zbyt wiele)

Co prawda „Dziennik Coachingowy” nie jest dostępny w regularnej sprzedaży, ale na OLX, Vinted i tym podobnych serwisach nadal możesz znaleźć wiele egzemplarzy. Nie wszystkie są częściowo zapisane.

***

PS. Masz swoje ulubione narzędzie rozwojowe, które kiedyś zmieniło coś w Twoim życiu? Daj znać. Czasem właśnie takie polecenia od kobiet dla kobiet są najbardziej trafione – i najcieplej pamiętane.

PS2. Niestety na razie nie mogę pokazać Ci wnętrza – oryginalne zdjęcia ilustrujące wpis zaginęły, a ja jestem teraz poza domem, odcięta od swoich rzeczy na kilka miesięcy z powodu alergii.

3 KOMENTARZE

    • Hmm. Tak, ale najpierw podkreślę, że to są w większości bardzo proste rzeczy, takie na kilka minut zastanowienia się nad sobą. Pojedyncze pytania od coachów, które składają się na roczną pracę nad sobą. Więc na przykład jednego dnia masz koło życia, na którym zakreślasz poziom satysfakcji z różnych sfer swojego życia (po miesiącu pracy wzrosła mi satysfakcja ;)), a innego zastanawiasz się nad tym, co chciałbyś, żeby o Tobie dobrego powiedziano za 20 lat, kolejnego dnia wskazujesz, co w życiu sprawia Ci największą przyjemność… Wszystko przeplatane regularnym powtarzaniem swoich celów życiowych, afirmowaniem różnych aspektów życia i wyrażaniem wdzięczności.
      W pewnym momencie – po zakupie, ale przed rozpoczęciem pracy – byłam rozczarowana, że to takie proste, ale potem się wdrożyłam i teraz myślę, że to celowe. Bo chodzi o regularność i systematyczność, a nie o spektakularny wysiłek.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj