Masz dość etatu? Sprawdź, czy MLM to naprawdę niezależność

182

Własny biznes to nie tylko wolność – to też odpowiedzialność.
Jeśli ktoś obiecuje Ci jedno bez drugiego, włącz czujność.

Nie da się interesować niezależnością finansową i nie natknąć na MLM-owca, który spróbuje zaprosić Cię do współpracy. Internet jest przepełniony przedstawicielami biznesów opartych o MultiLevel Marketing.

Nakłaniają osoby zainteresowane niezależnością od pracodawcy do dołączenia do ich struktury. Kuszą łatwością zarabiania, gotowym produktem i know-how, elastycznym czasem pracy i możliwością zarabiania praktycznie nieograniczonych pieniędzy. Czy faktycznie to taki dobry pomysł?

Poniżej znajdziesz moje osobiste przemyślenia o MLM. Modelu, który czasem może być dobrą drogą, ale rzadko daje to, co obiecuje.

Czym jest MultiLevel Marketing (MLM)?

MLM to model biznesowy, w którym ciężar promocji i dystrybucji produktu spoczywa na ludziach takich jak Ty. Ten model znasz choćby z Avonu, Oriflame czy Mary Kay. Konsultantki same ustalają metody docierania do klientek i godziny pracy. Reprezentują konkretną markę i konkretne produkty, a nie coś, co wyprodukowały osobiście. W tym modelu działa również Thermomix, a także niektóre firmy sprzedające dostęp do platform z kursami online, na przykład na temat zarabiania na giełdzie.

Głównym źródłem dochodów w teorii jest marża ze sprzedaży produktów reprezentowanej firmy. Klientka kupuje od Ciebie produkt za 39,99 zł, a Ty masz z tego na przykład 20%.

W praktyce większość ludzi w MLM stawia na budowanie struktury. Oznacza to pozyskiwanie do swojego zespołu sprzedawców, od których sprzedaży oni też będą mieli jakiś procent. Struktury mogą być wielopoziomowe. Możesz mieć 2% ze sprzedaży produktu przez kogoś, kogo pozyskała osoba, którą Ty pozyskałaś do swojej struktury. Budzi to duże kontrowersje w społeczeństwie i dlatego MLM jest nazywane piramidą finansową. Czy słusznie? To zależy.

Czy MLM to piramida finansowa?

W takich firmach jak Avon, Oriflame czy Thermomix sprzedajesz konkretny produkt (lepszej lub gorszej jakości). Wszystkie pieniądze firmy pochodzą ze sprzedaży tego produktu, a samo dołączenie do zespołu jest nieodpłatne. Możesz nawet dołączyć jako klientka kupująca produkty dla samej siebie po niższych cenach. Na tej zasadzie niby jestem konsultantką jednej z takich firm. W praktyce po prostu czasami robię tam zakupy. Tak działają te bardziej uczciwe MLM-y.

W prawdziwych piramidach finansowych faktycznym źródłem dochodów są opłaty członkowskie albo pakiety produktów na start, które bezwzględnie musisz kupić, żeby móc działać jako konsultant. Czyli płacisz za to, żeby być w biznesie. Zarabia na tym osoba, która weszła do niej przed Tobą i wciągnęła Cię do systemu. Na niej z kolei zarobiła osoba, która wciągnęła ją. Produkt, jeśli w ogóle istnieje, jest szajsem, którego nikomu nie sprzedasz… chyba że zataisz, że to szajs.

Oczywiście piramidy finansowe przedstawiane są jako działające w modelu MLM. Ponieważ piramidy finansowe są zabronione przez prawo, jakiś tam produkt w teorii jest sprzedawany. Współcześnie w przestrzeni internetowej dominują tandetne kursy online. Tematyka dotyczy bogacenia się: jak zarabiać na giełdach czy kryptowalutach albo e-biznesie.

Czy w MLM faktycznie masz własny biznes?

W MLM nie masz:

  • swojego produktu,
  • swojego biznesplanu,
  • swoich kampanii reklamowych,
  • wybranych przez siebie dostawców i operatorów płatności.

To, co masz, to konieczność postawienia na własną przedsiębiorczość – nikt Ci nie powie, co masz robić jutro o 11 rano – i obowiązek rozliczania się z fiskusem. Czyli albo działasz (do osiągnięcia raz pewnego pułapu dochodów) jako działalność nierejestrowana, albo zakładasz działalność gospodarczą, płacisz ZUS i rozliczasz księgowość.

Z posiadaniem własnego biznesu łączy Cię też brak gwarancji wypłaty. Przynajmniej dopóki nie zbudujesz prężnie działającej wieloosobowej struktury. Wtedy osiągasz dochód pasywny – Świętego Graala przedsiębiorców.

Jest to zatem model dla niektórych bardzo korzystny (elastyczność działania, możliwość dochodu pasywnego w przyszłości, gotowy produkt niewymagający żadnych inwestycji), a dla niektórych bardzo niekorzystny (brak wolności przedsiębiorcy, brak stabilizacji etatowca).

W praktyce jesteś takim wolnym strzelcem robiącym marketing dla firmy, która Cię nie zatrudnia, ale daje know-how.

Dlaczego nikt nie lubi MLM-owców?

Przedstawiciele MLM (i piramid finansowych) są uczeni, żeby zacząć sprzedaż od znajomych i cisnąć na wyniki. Ale prawie nigdy nie są uczeni sprzedaży z klasą i wyczuciem. Co często oznacza nagłą przemianę w kogoś, kto pisze do dawno niewidzianej osoby kultowe „Chcesz coś z Avonu?”. Albo kogoś, kto umawia się z koleżanką na kawę po to, żeby znienacka zacząć jej nawijać, jak bardzo koleżanka potrzebuje serii suplementów gwarantujących długowieczność czy najlepszej chemii domowej.

Przedstawiciele MLM – ci najbardziej natrętni – to również ludzie, którzy spamują innych na privach, próbując nakłonić ich do współpracy. Bo jesteśmy w tej samej grupie rozwojowej i na pewno zainteresuje Cię możliwość zarabiania z domu na tym i tamtym. Czy już zarabiasz na giełdzie. Czy wiesz, że kryptowaluty to przyszłość? Takie żerowanie na uczestnikach grup rozwojowo-biznesowych budowanych przez kogoś innego jest dość słabe.

Wreszcie przedstawiciele MLM często spamują internet postami w rodzaju „Etat to współczesne niewolnictwo”, „Pozdrowienia z Dubaju” czy „Dostajesz 10k zł – jaki biznes zakładasz?”. Zazwyczaj są dość nawiedzeni i nie przyjmują innych racji. W profilu mają link do Google Forms z zaproszeniem do współpracy. Ilustrujące posty zdjęcia z Dubaju i innych egzotycznych miejsc często są robione podczas jednego jedynego wyjazdu potraktowanego jako inwestycja. Wiesz, jadę raz za własne oszczędności, cykam milion fotek w różnych strojach i kontekstach, a potem udaję, że prowadzę luksusowy tryb życia.

Oczywiście są też fajni, etyczni, naprawdę zarabiający przedstawiciele MLM! Niestety większość idzie na łatwiznę. Na pewno będziesz z nimi kojarzona.

Historia prawdziwa – co może pójść nie tak?

Budując biznes oparty o jeden konkretny MLM, budujesz swoją markę osobistą jako przedstawicielka Firmy X. Wszystko jest pięknie, dopóki firma działa sprawnie. Ale jeśli firma nawali, to Ty dostajesz bęcki. Tak jak bęcki dostaje pracownik infolinii, a nie zarząd.

Kiedy zdarzyło się tak, że firma nawaliła

Jedna ze znanych mi firm MLM jakiś czas temu zmieniała magazyn. Poszło im to nienajlepiej. Krótko mówiąc, zamówienia zostały wysłane z kilkutygodniowym opóźnieniem. Firma nie przewidziała trudności i zaplanowała przenosiny na okres gorącej sprzedaży w branży (jeden z tych dni, kiedy dajesz komuś prezenty). Co gorsza, zrobiła super ekstra kampanię promocyjną. Produkty dotarły grubo po dniu dawania prezentów, paczki były niekompletne. Po prostu katastrofa.

W trakcie awarii firma wystosowała maila o treści, którą można streścić tak:

Dzięki za złożenie zamówienia. Zapomnieliśmy trąbić, że przeprowadzamy się z magazynem i mamy poślizgi z dostawami do 4 dni roboczych. Bardzo cenimy naszych partnerów biznesowych. Dlatego w ramach rekompensaty już za 1 grosz kupisz u nas pełnowartościowy produkt, na który normalnie musiałabyś wydać ponad 10 zł!

Nie napisali, żeby poświecić za nich oczami przed swoimi klientkami, że nie dostały paczek przed tą specjalną okazją. Nie napisali, że opóźnienia trwają dużo dłużej niż 4 dni, więc wprowadziłabyś swoją sfrustrowaną klientkę w błąd. Rekompensata…. no cóż, była dość skromna.

Dlaczego to nie miałoby miejsca w normalnym biznesie B2B?

Tak się nie traktuje partnerów biznesowych. Firma powinna była:

  • zaplanować przeprowadzkę na sezon ogórkowy,
  • trąbić o niej wszędzie miesiącami,
  • upewnić się, że każdy partner biznesowy o niej usłyszał i zrobił zapasy kluczowych produktów oraz uprzedził klientów o potencjalnych opóźnieniach w dostawie,
  • relacjonować na bieżąco, co się dzieje, żeby kontrahenci mogli odpowiadać na pytania klientów.

Można powiedzieć, że to tylko ta firma nawaliła, inne MLM są lepsze. To byłoby raczej zgodne z prawdą. Ale nie o ocenę firmy tutaj chodzi.

Chodzi o to, że jeśli Twój dostawca by Cię zawiódł, a miałabyś normalny biznes, mogłabyś zmienić dostawcę (dlatego coś takiego nie miewa miejsca u poważnych producentów i hurtowników). Ale jako konsultantka danego MLM jesteś do niego uwiązana swoją marką osobistą i całą siecią pozyskanych już klientek oraz członków Twojego zespołu.

Firma, która istnieje na rynku kilkadziesiąt lat (jak ta powyżej opisana), nie pozwoliłaby sobie na taką wtopę, gdyby wtopa groziła jej poważnymi stratami finansowymi. Ale konsultantki nie wychowują sobie MLM-ów tłumnym odejściem. Bo nie mogą. Bo dla nich MLM nie jest dostawcą tylko pseudopracodawcą, wokół którego zbudowały całą aktualną tożsamość zawodową. Odchodząc, zostałyby z niczym.

Czy MLM jest dla Ciebie?

Nie wiem. Sama musisz odpowiedzieć sobie na pytanie, czy MLM więcej Ci da, czy może zabierze. (Własna firma z własnym produktem też może Ci wiele odebrać, podobnie jak etat).

Na pewno może to być dobry zarobek po godzinach. Szczególnie jeśli w Twoim otoczeniu jest sporo potencjalnych klientek. Na przykład gdybym była manikiurzystką, rozłożyłabym katalogi jakiejś firmy kosmetycznej w salonie, w którym bym pracowała (o ile nie spotkałoby się to ze sprzeciwem koleżanek lub właścicielki).

MLM może się również okazać sprawną trampoliną do prawdziwego własnego biznesu, dobrym testem Twojej przedsiębiorczości, sposobem na życie, w którym się naprawdę odnajdziesz (niektóre społeczności MLM są podobno bardzo fajne), albo metodą urozmaicenia oferty Twojego sklepu o dodatkową markę. Dawno temu pracowałam dla sklepu internetowego, który miał ofertę wielu producentów, w tym trzech działających w modelu MLM. Kiedy klient składał zamówienie, produkty były zamawiane do siedziby sklepu i wysyłane jako jedna paczka.

Myślę, że jeśli będziesz świadoma zagrożeń takich jak: możliwość wpadnięcia w piramidę finansową, zrażenie do siebie otoczenia czy konsekwencje budowania marki osobistej wyłącznie na produktach jednej firmy, możesz sobie poradzić i osiągać sukcesy. Nie pchałabym się tylko do biznesu, który wymagałby od Ciebie założenia działalności gospodarczej zanim sprzedasz pierwszy produkt, bo to prosty sposób na popadnięcie w długi w ZUS, a dodatkowo kosztowałoby Cię to pewnie sporo stresu, bo już w pierwszym miesiącu musiałabyś pozyskać klienta. Takie biznesy (należy do nich Thermomix) zostawiłabym sobie na później – kiedy już wiesz, co robisz i zarabiasz realne pieniądze.

Pamiętaj jedno: zasługujesz na model pracy, który Cię nie wykorzystuje.

Jeśli chcesz budować coś własnego i zastanawiasz się, czy MLM jest dla Ciebie – pytaj. Rozkminiaj. Nie kupuj bezkrytycznie wizji życia w Dubaju, jeśli nie czujesz, że jesteś od tego oddalona raptem o trzy decyzje i dwie kawy z koleżanką.

Masz pełne prawo przetestować jakiś biznes oparty o MLM (a nawet kilka) i zostać w nim albo zrezygnować. Po prostu bądź świadoma konsekwencji swoich decyzji – i tych dobrych, i tych niekorzystnych.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj